Krzysztof Dzieńkowski, 2 lipiec 1989

rehabilitacja - zanik mięśni

Wólka Kańska

Rozpoczęcie: 15-03-2019

Zbiórka zweryfikowana przez FundacjaPomagamy.pl

Walka o powrót do życia

Cel zbiórki:

rehabilitacja – zanik mięśni

Potrzebna kwota 200000

Mamy już 374
brakuje jeszcze 199626
Udostępnij
Zatweetuj
Podziel się

Życie dzieli się na dwa etapy  –  przed wypadkiem i po. Takie coś może przydarzyć się każdemu i z dnia na dzień wywrócić wszystko do góry nogami. Przydarzyło się akurat Krzysztofowi i dziś jego rodzina musi uczyć się z tym żyć.

2 maja 2018 r. mężczyzna jak zwykle poszedł do pracy. Było gorąco, więc praca na budowie wymagała podwójnego wysiłku. Nagle zasłabł, chwilę później doszło do zatrzymania akcji serca. Reanimacja, karetka, szpital – wszystko działo się bardzo szybko. Czas, w którym serce nie biło, doprowadził do nieodwracalnych zmian. Doszło do niedotlenienia i choć udało się uratować jego życie, wciąż nie odzyskał świadomości. Zapadł w śpiączkę. Lekarze nie dawali mu żadnych szans. Mówili, że trzeba mieć nadzieję, ale jednocześnie przygotować się na najgorsze.

Przebywał na oddziale intensywnej terapii kilka miesięcy. W międzyczasie przeszedł bardzo poważną operację, ponieważ na jego płucach wystąpiły ropnie. Następnie przeniesiono go do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Lublinie – gdzie znajduje się dotychczas.

Rodzina starała się o miejsce dla Krzyśka w klinice Budzik, gdzie mógłby otrzymać specjalistyczną opiekę. Znajduje się tam jednak tylko 18 łóżek, w tym osiem dla pacjentów w stanie śpiączki. Pozostałe łóżka przeznaczone są dla osób wybudzonych. Próbowali także w zakładzie dla pacjentów w stanie wegetatywnym w Toruniu. Jednak, aby tam się dostać, pacjent musi spełniać określone kryteria: nie może być podłączony do respiratora, nie mieć odleżyn, gorączki, nie powinien przyjmować żadnych leków.

Po ponad ośmiu miesiącach od tego zdarzenia najbliżsi walczą nadal. Mama Krzysztofa, pani Stefania, codziennie pokonuje ok 150 kilometrów, aby zająć się synem. Mężczyzna rzez długi czas oddychał z pomocą respiratora, ma też drobne odleżyny. Mimo to, rodzinna nie ustaje w próbach przeniesienia go do profesjonalnej kliniki.

Do czasu tragedii mężczyzna miał spokojne życie. Mieszkał w Wólce Kańskiej razem z mamą, babcią, siostrą i szwagrem. Ma dopiero 29 lat, całe życie przed sobą, plany do zrealizowania i marzenia do spełnienia. Jak każdy człowiek ma prawo do godnego życia i bycia szczęśliwym.

Aby Krzysiek miał jakiekolwiek szanse na wybudzenie, musi być rehabilitowany przynajmniej przez kilka godzin dziennie. Niestety – to kosztuje mnóstwo pieniędzy. To jedyna droga, żeby cokolwiek jeszcze odzyskać. Jego życie legło w gruzach i prosimy Państwa o pomoc w jego odbudowaniu. Każda pomoc to krok bliżej sukcesu.

Pomogli:

  1. Kosmita
    111.00
    2019-05-11
  2. Anna
    20.00
    2019-05-11
  3. anonim
    7.00
    2019-05-10
  4. Adrian
    20.00
    2019-05-10
  5. anonim
    5.00
    2019-05-10
  6. anonim
    10.00
    2019-05-10
  7. anonim
    20.00
    2019-05-10
  8. anonim
    10.00
    2019-05-10
  9. anonim
    1.00
    2019-05-10
  10. Grzegorz
    50.00
    2019-05-09
  11. anonim
    100.00
    2019-04-14
  12. Jolanta
    10.00
    2019-04-04
  13. Roman
    10.00
    2019-03-25
Powrót do listy podopiecznych
Close Menu