Chwilę wcześniej usłyszeli huk i przeraźliwy pisk. Kiedy wybiegli sprawdzić, co się stało, okazało się, że ktoś potrącił psa i odjechał.
Zwierzak przeżył, ale był w bardzo złym stanie. Miał poturbowane nogi i nie było pewności, czy przeżyje noc.
I wtedy wydarzyło się coś, o czym warto mówić. Zamiast wzruszyć ramionami, zaczęła się walka o jego życie. Były telefony, szukanie pomocy, kontakt z policją, później z weterynarzem. Kilka osób poświęciło swój wieczór i część nocy, żeby ten pies dostał szansę na pomoc.
Łącznie ponad trzy godziny działań tylko po to, by zwierzak miał szansę doczekać poranka.
I właśnie takie historie pokazują, że dobro nie zawsze wygląda spektakularnie. Czasem to kilka osób, które zamiast powiedzieć „to nie moja sprawa”, postanawiają zostać i pomóc.
Agnieszka, Andrzej... ogromny szacunek za to, jakimi jesteście ludźmi na co dzień.
Dzięki takim osobom świat jest po prostu lepszym miejscem.
Jeśli ktoś z Was poznaje właściciela to dajcie znać, może go szuka.
Dziękuję za podanie dalej ❤️